hamburger

(jeśli zgłaszasz przypadek phishingu, zapisz mail (przesuń go z programu pocztowego na pulpit komputera lub wybierz opcję plik/zapisz jako), a następnie załącz)

Podejrzany SMS prześlij na nr 508 700 900

Jeśli zgłoszenie dotyczy bezpieczeństwa dzieci, zgłoś je również pod http://www.dyzurnet.pl
@CERT_OPL

Fałszywa karta podarunkowa Rossmanna. Uważaj na płatne SMS-y i subskrypcję

Czy zdarzyło Ci się, że znajomy wysłał do Ciebie na WhatsAppie lub Messengerze link do ankiety prowadzącej do „nagrody od Rossmanna”? Firma nie prowadzi takiej akcji. Oszuści podszywają się pod Rossmanna i inne firmy, CERT Orange Polska obserwuje znacząco więcej prób oszustwa według tego schematu niż zwykle. Jego kluczem jest przekonanie ofiary, by… rozesłała wiadomość od oszustów do swoich znajomych. Tracimy więc nie tylko pieniądze (ok. 75 PLN; kwota ta może wzrosnąć, jeśli nie zauważymy opłaty cyklicznej), ale też potencjalnie narażamy na oszustwo znajomych czy przyjaciół.

Wiadomość na WhatsAppie lub Messengerze z linkiem do karty podarunkowej na 2000 PLN? Wydanie tej kwoty w Rossmannie to żaden problem, na same artykuły higieniczne. Nic więc dziwnego, że wielu internautów mogłoby się złapać na taki haczyk. Tym bardziej że wysłany przez znajomego.

Jeśli zauważysz domenę auchanwin[.]com, zapewne zorientujesz się, że coś jest nie tak. Jednak w docelowej formie wiadomości adres jest mały – a grafika duża.

Skąd wzięła się ta wiadomość?

Wiadomość na komunikatorze to dla nowej potencjalnej ofiary pierwszy element tego oszustwa. A skąd się wzięła? Otóż po kliknięciu w link trafiamy na stronę „Loterii”. Jeśli zdarzyło Ci się już trafić na podobny schemat, od razu rozpoznasz, że coś jest nie tak. Na co patrzeć – poza klasycznym dla takich oszustw wyglądem strony? Adres (cashappewallet[.]com), błędy językowe i stylistyczne (Rossmann – Rocznica Prezent, otrzymać Karta podarunkowa).

Ankieta zawiera cztery pytania, które mają uwiarygodnić obietnicę nagrody, a dla tych, którzy wietrzą oszustwo – oczywiście komentarze zadowolonych klientów. Jak zwykle mamy błędy związane z niedopasowaniem wypowiedzi do płci rzekomego oceniającego, stąd „Maja”, która cieszy się, „że wygrałem”.

Co ciekawe, kampania jest ukierunkowana na użytkowników mówiących różnymi językami. W przypadku zmiany IP na inny kraj w trakcie tej analizy spotkaliśmy się z treściami „promocji Rossmann” po angielsku i po niemiecku. Być może oszuści przygotowali również treści w innych językach.

Po „udanej weryfikacji odpowiedzi” dowiadujemy się, że została pomyślnie zapisana, a my musimy tylko trafić w pudełko z nagrodą.

Jak zwykle w takich oszustwach pierwsze pudełko okazuje się puste.

Ale przy drugiej próbie okazuje się, że udało nam się trafić! I wygraliśmy, ale… najpierw musimy przekazać informację o promocji znajomym!

Zanim się zorientujesz, uruchom lawinę

Spójrzmy, jak ten proces wygląda dalej. Schemat jest przygotowany na tyle przemyślanie, by ofiara dopiero pod koniec mogła się zorientować, że coś jest nie tak. Dlaczego tak? Bo nawet jeśli zorientujesz się na tyle szybko, by nie dać się oszukać – prześlesz już informację o „karcie podarunkowej” do 20 znajomych lub na 5 grup. Widoczny na dole pasek zapełnia się w dziwny sposób – pierwsza wysyłka przesuwa go na 50%, by w kolejnych krokach różnice robiły się coraz mniejsze. Oczywiście nie wysyłaliśmy linka znajomym. Wystarczyło kliknąć logo komunikatora, wybrać adresata, po czym skasować treść.

Po wysłaniu wszystkich wymaganych wiadomości linki do fałszywej strony trafiają do 20 kolejnych osób. Jeśli każda z nich też wyśle – potencjalnych ofiar zrobi się 400. Zakładając, że każdy da się złapać na oszustwo, kolejny poziom wyniesie już 8000! A ile oszuści na tym zarabiają – i na czym?

Gdy pasek na dole zapełni się na niebiesko i wciśniemy przycisk „Kontynuować” (który swoją drogą też jest błędem stylistycznym – nie powinno być bezokolicznika, lecz „Kontynuuj”), trafiamy na witrynę „weryfikacji”, opatrzoną oczywiście obrazkiem karty podarunkowej Rossmann.

Nie brakuje oczywiście na niej zarówno błędów logicznych (twoja recenzja zostaje ukończona – nigdzie nie było mowy o recenzji), jak i technicznych (to, co określamy mianem „weryfikacji telefonu”, w rzeczywistości prowadzi do płatnych działań). Co więcej, samo wymaganie weryfikacji na trzy sposoby powinno już wzbudzić Twoją wzmożoną uwagę.

Pora na kradzież

I w tym momencie zaczyna się kradzież. Ile straci ofiara? Jedna – w okolicy 75 PLN, więcej tylko jeśli się nie zorientuje, że coś jest nie tak. Do oszustów trafia około połowy z tego. Ale wystarczy pomnożyć tę kwotę przez znacznie większe ilości i suma robi się znacząco większa. Najpierw dowiadujemy się, że treść jest przeznaczona tylko dla mieszkańców Polski. Co ciekawe – nie możemy zrezygnować (chyba że zamkniemy okno przeglądarki), możliwe jest wyłącznie potwierdzenie.

Przyjrzyj się dokładnie poniższemu zrzutowi ekranu.

Mały szary druk na dole rzetelnie i – poniekąd – uczciwie informuje o kosztach, z którymi związana jest dalsza aktywność.

Wystarczy uruchomić aplikację Wiadomości, bez wysłania drogiego SMS-a, by pierwsza pozycja zmieniła status na „Zweryfikowane”.

W kolejnym kroku pojawia się drugi drogi SMS.

I pierwsze dwie pozycje mamy „zweryfikowane”.

Pozostaje brzmiąca enigmatycznie „Weryfikacja telefoniczna”, która po kliknięciu przekierowuje nas na kolejną niezwiązaną z firmą Rossmann ani z kartami podarunkowymi czy produktami drogeryjnymi stronę. Jej celem jest przygotowanie Cię na to, co czeka Cię w kolejnym kroku. Wpisanie numeru telefonu i kodu PIN? Może mieć coś wspólnego z weryfikacją telefoniczną. Pytanie jednak, skąd pobieranie? Z kolejnych aktywności nie wynika, by miało ono mieć jakikolwiek związek z obiecaną kartą podarunkową.

Na ostatnim etapie trafiamy natomiast na stronę legalnie funkcjonującej usługi i firmy. Jeśli do tej pory nie zorientowałeś się, że coś jest nie tak, to ostatnia chwila przed poniesieniem kolejnych kosztów. O ile bowiem z pokazywanych wyżej SMS-ów nie wynikało, że są wysokopłatne, na ostatnim ekranie rzuca się to wyraźnie w oczy. Tu nie pada zwrot „Rossmann”. Nikt nie pisze o weryfikacji ani o karcie podarunkowej.

Akceptując regulamin dostępu do usługi H5 Games, zgadzasz się na pobieranie 12,30 PLN co 7 dni (pierwszy dzień gratis). To widać i nie jest przesadnie ukryte.

Skąd pojawia się legalna metoda płatności?

Dlaczego na ostatnim zrzucie ekranu pojawia się Orange? To kwestia adresacji IP Twojego urządzenia. Wchodząc z telefonu w sieci Orange Polska, zobaczysz płatność przez Orange, ale od innego operatora – dopuszczane przez niego sposoby płatności, również w przypadku operatorów zagranicznych. W tego typu oszustwach w przypadku, gdy infrastruktura przestępcy nie jest w stanie przyporządkować IP do konkretnej sieci, prezentowana jest strona generyczna lub błąd ładowania witryny.

Ważne jest jednak to, iż aktywność oszustów w ostatnim etapie to przekierowanie na stronę legalnej usługi. Na zrzucie ekranu widać szczegółową informację, do czego zobowiązuje się użytkownik i z jakimi kosztami to się wiąże. Fakt, iż dajemy się oszukiwać, to efekt socjotechniki atakującego, która sprawia, że – niestety – nie czytamy treści na tego typu stronach. Warto zapisać w swojej pamięci, by w sytuacji, gdy pojawia się konieczność zapłaty, dokładnie czytać treść strony przed akceptacją.

Zaobserwowane przez CERT Orange Polska w tej kampanii domeny idą w tysiące, a oszuści podszywają się pod szereg firm, również tych mniej znanych w Polsce, jak Petronas, Casey’s, Kwik Trip, Trader Joe’s, Dollarama czy Target.

Jak nie dać się oszukać?

Tego typu oszustwa trwają od wielu lat, a przestępcy – zapewne ze względu na popularność i dostępność – bardzo często nadużywają w nich markę Rossmann. Opisywaliśmy je na naszych łamach już w 2018 roku, a sama firma Rossmann ostrzegała przed oszustwami w oficjalnym komunikacie trzy lata później.

Co robić? Przede wszystkim tak jak w przypadku każdego innego oszustwa – sprawdzaj adres, zanim klikniesz w link! Czy to „auchanwin[.]com” mimo użycia marki Rossmann, czy też Mobiltek, który nie ma nic wspólnego z nadużywaną marką. No i nie klikaj bezrefleksyjnie we wszystko. Jeśli telefon przekierowuje Cię do wysłania SMS-a, sprawdź przynajmniej, czy nie wysyłasz go pod numer wysokopłatny, a najlepiej po prostu zastanów się, czy jego wysyłka jest w jakikolwiek sposób uzasadniona. Skąd wspominane wcześniej dwukrotnie ok. 75 zł? Dwa SMS-y za blisko 31 PLN i ostatni prowadzący do cotygodniowej subskrypcji za 12,3 zł (pierwszy dzień gratis).

A jeśli już dasz się złapać? Wysłanych SMS-ów nie da się już cofnąć. Jednak zapisanie się w ten sposób na legalne serwisy można w łatwy sposób odkręcić, by nie ponosić dodatkowych kosztów, jak widać na ostatnim zrzucie ekranu. Po zapisie na usługę powinien do Ciebie przyjść SMS zwrotny. Jeśli nie zawiera informacji, jak odstąpić od usługi/wyłączyć subskrypcję – wyszukaj w sieci nazwę usługi, a na jej stronie znajdziesz informację o treści SMS-a i numerze, pod jakim należy go wysłać, by się wypisać. Na wszelki wypadek sprawdź też podany na stronie numer, by upewnić się, że jest bezpłatny.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także