Ktoś znów się pod nas podszywa. Tym razem wabikiem jest „praca w Orange”

Są ludzie, dla których praca w Orange to marzenie. Dowodzi tego liczba aplikacji nierzadko znacznie przekraczająca setkę kandydatów na jedno miejsce. Okazuje się, że wabik „na robotę w Orange” jest interesujący do tego stopnia, że zainteresowali się nim internetowi oszuści!
Za analizę tematu wzięliśmy się dzięki jednemu z klientów, który dał znak o podejrzanej aktywności za pośrednictwem formularza „Zgłoś zagrożenie” na naszej stronie. Dzięki za cynk, od razu zabraliśmy się do roboty!

Rzekoma rekruterka skontaktowała się z naszym klientem za pośrednictwem Messengera. Uwaga! Widoczny poniżej profil jest dalej aktywny w serwisie Facebook!
W następnym kroku pada pytanie, czy jesteśmy klientem Orange, a następnie przechodzimy do strony orange-praca[.]com. Ofiara jest zachęcana otrzymaniem kwoty 100 zł za zalogowanie na stronie, która okazuje się nieudolną kopią serwisu Mój Orange (stąd pytanie, czy oszust ma do czynienia z klientem naszych usług). Uzasadnieniem jest zarobek na zasadzie polecenia (tzw. referral). Co ciekawe, w naszym przypadku przestępca… pomylił adres strony! Nie wygląda to dobrze, gdy ofiara to wyłapuje i musi prostować atakującego.

Jak się upewnić, czy strona jest fałszywa? Można poprosić sztuczną inteligencję (w naszym przypadku Google Gemini) o pomoc w sprawdzeniu domeny bez odwiedzania jej czyli jakiegokolwiek ryzyka. To w niczym nie przeszkadza, bo oszust brnie dalej, aby zrealizować cel. Oczywiście w tym momencie kontakt się urywa.

Co skrywa fałszywa „praca w Orange”
Pod domeną orange-praca.com czeka formularz, w którym wyłudzane są dane dostępowe do konta Mój Orange. Ponieważ korzystając z niego mamy domyślnie włączane uwierzytelnianie dwuskładnikowe, w kolejnym kroku pojawia się prośba o przepisanie jednorazowego kodu z SMS-a. Jeśli to zrobimy – oddajemy dostęp do konta Mój Orange oszustowi. Ciekawostka – grafiki, które były wykorzystane na stronie pochodziły z prawdziwego serwisu rekrutacyjnego jednego z operatorów.

Gdy zajrzyjmy nieco głębiej, widać że dane z formularza za pośrednictwem aplikacji Telegram trafiają na kanał oszusta. Tam prawdopodobnie następuje ręczna weryfikacja i próba logowania na wyłudzone dane. Kolejna ciekawostka. Albo oszust poszedł na łatwiznę, bądź po prostu nie zwrócił na taki „drobiazg” uwagi, bowiem IP zarejestrowanej 5 stycznia 2026 domeny orange-praca[.]com prowadzi prosto do… Rosji.

Możemy Was zapewnić, że akurat ta „praca w Orange” już nikogo nie zainteresuje. Domena w niedzielny poranek nie była już dostępna zarówno dla klientów Orange Polska (blokada na CyberTarczy), poźniej trafiła również na listę CERT Polska.
Jakie było ryzyko i jak sobie z nim radzić?
Przejęcie konta Mój Orange to przede wszystkim kradzież tożsamości, a co za tym idzie – po dodatkowej weryfikacji – np. możliwość zamawiania usług w imieniu ofiary.
Jeśli chcesz pracować z nami – polecamy serwis https://orange.jobs, zaś w przypadku studentów – https://praktyki.orange.pl. Co do zasady – jeśli szukasz ofert pracy, sprawdzaj je na oficjalnych stronach pracodawców lub serwisach z ogłoszeniami o pracę. I pamiętaj, że nikt i nigdy nie wymaga podczas procesu rekrutacyjnego logowania się w panelu klienta! No i nie płacimy za to 100 zł. Za pracę w Orange płacimy więcej. A już sam fakt próby rekrutacji przez Messengera warto traktować jako czerwoną flagę.
Wszędzie, gdzie wprowadzasz jakiekolwiek dane logowania, uprzednio zweryfikuj adres strony. W znacznej większości przypadków będzie się kończyć się na .pl, .com, czy – w przypadku ofert pracy – .jobs, czy .careers. Masz pewność, że to witryna firmy lub agencji pośrednictwa? A może tylko ją przypomina?
No i wczytaj się w informacje i monity, które przychodzą do Ciebie SMS-em, czy w formie pusha w aplikacji. W naszym przypadku wiadomość z jednorazowym kodem szczegółowo informuje co autoryzujemy. Podobnie jest u większości usługodawców, więc przede wszystkim stanowczo zalecamy czytanie treści monitów.
Niezbędny w takiej sytuacji drugi krok daje nadzieję, iż potencjalna ofiara zorientuje się, że coś jest nie tak. I że logowanie do klienckiego serwisu operatora to nie jest praca w Orange. Dzięki konieczności wpisania kodu SMS oszust musi wykonać kolejne kroki, wyłudzać, czekać i wciągać ofiarę. To oznacza, większe ryzyko niepowodzenia. Zdobycie loginu i hasła to za mało.