hamburger

(jeśli zgłaszasz przypadek phishingu, zapisz mail (przesuń go z programu pocztowego na pulpit komputera lub wybierz opcję plik/zapisz jako), a następnie załącz)

Podejrzany SMS prześlij na nr 508 700 900

Jeśli zgłoszenie dotyczy bezpieczeństwa dzieci, zgłoś je również pod http://www.dyzurnet.pl
@CERT_OPL

Poradnik dla rodziców. Cyberbezpieczeństwo dziecka: na co uważać na początku roku szkolnego.

Początek roku szkolnego to dla dziecka powrót do kolegów, lekcji, zajęć dodatkowych i codziennych rozmów. To także więcej korzystania ze smartfona, komunikatorów, gier i internetu. Dla rodzica oznacza to nie tylko pytanie „jak poszła kartkówka?”, ale czasem również „co moje dziecko robi w sieci?”.

Cyberprzestępcy dobrze wiedzą, że szkolna codzienność jest pełna informacji oraz pytań, na które często trzeba szybko odpowiedzieć. Wycieczka szkolna, składka klasowa, wiadomość od nauczyciela, nowy numer telefonu czy promocja w popularnej grze, którą mają koledzy – każda z tych rzeczy może stać się pretekstem do oszustwa. Nie chodzi o to, żebyśmy bali się komunikacji elektronicznej. Chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, kiedy się zatrzymać, czego nie robić automatycznie i w jaki sposób zweryfikować wiadomość.

„To wiadomość od wychowawcy”

„Dzień dobry, przypominam o jutrzejszych darmowych zajęciach dodatkowych. Proszę potwierdzić udział dziecka, klikając w poniższy link”.

Taka wiadomość może wyglądać zupełnie normalnie. Może zawierać nazwę szkoły, logo, imię wychowawcy albo informacje, które rzeczywiście dotyczą klasy. Rodzic lub dziecko może więc nie mieć powodu, żeby od razu podejrzewać oszustwo. Problem zaczyna się wtedy, gdy link prowadzi do fałszywej strony, która prosi o zalogowanie się do dziennika elektronicznego, podanie hasła albo innych danych.

Dlatego warto nauczyć dziecko prostej zasady: wiadomość może wyglądać znajomo, ale link nie musi być bezpieczny. Jeśli coś dotyczy szkoły, a wiadomość budzi choćby niewielką wątpliwość, najlepiej sprawdzić informację inną drogą – na przykład w oficjalnej aplikacji szkoły, dzienniku elektronicznym albo bezpośrednio u nauczyciela. Nie należy też wpisywać hasła na stronie otwartej z przypadkowego linku. Jeśli chcemy zalogować się do dziennika, bezpieczniej otworzyć aplikację lub samodzielnie wejść na stronę internetową z historii przeglądarki.

„Pilne! Dopłać do wycieczki”

Wycieczka już za kilka dni. W klasowej grupie pojawia się wiadomość: „Pilne! Zmienił się numer konta, trzeba dopłacić 80 zł. Proszę zrobić przelew jeszcze dzisiaj”.

To właśnie moment, w którym oszust może wykorzystać coś bardzo skutecznego – presję czasu. Rodzic nie chce przecież, żeby dziecko nie pojechało na wycieczkę. Dziecko może z kolei przekazać wiadomość rodzicowi z przekonaniem, że trzeba działać natychmiast. Przy płatnościach związanych ze szkołą warto więc stosować zasadę: jeśli zmieniają się dane do płatności albo pojawia się pilna prośba o dodatkową wpłatę, sprawdzamy ją niezależnie. Nie korzystajmy w tym celu wyłącznie z numeru telefonu czy adresu podanego w podejrzanej wiadomości. Skontaktujmy się ze szkołą lub wychowawcą przez znany, oficjalny kanał lub po prostu zapytajmy innych rodziców, czy taka sytuacja miała miejsce.

Ta sama zasada dotyczy obiadów, składek klasowych, wycieczek, ubezpieczeń czy innych opłat. Sama informacja o szkolnej płatności nie oznacza oszustwa. Nietypowa zmiana, presja i prośba o szybką wpłatę powinny jednak zapalić lampkę ostrzegawczą.

przykładowa wiadomość sms od oszusta

„Mamo, to ja. Maaaam nowy numer. Napisz na WhatsApp”

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Na telefon rodzica przychodzi wiadomość z nieznanego numeru: „Cześć mamo, zepsuł mi się telefon. Piszę od koleżanki. Napisz do mnie na WhatsAppie, bo tutaj zaraz stracę dostęp”. Wiadomość nie musi od razu zawierać prośby o pieniądze. Przeciwnie – oszust może najpierw próbować przenieść rozmowę do innego komunikatora. Tam może kontynuować rozmowę, podszywając się pod dziecko, wysłać link do fałszywej strony albo próbować nakłonić rodzica do podania kodu, danych logowania czy innych informacji. Sam fakt, że rozmowa została przeniesiona na WhatsApp, oczywiście nie oznacza jeszcze oszustwa. Podejrzane jest jednak połączenie kilku elementów: nieznany numer, historia o zepsutym telefonie, prośba o kontakt przez inny komunikator i brak możliwości potwierdzenia, że po drugiej stronie rzeczywiście jest nasze dziecko.

Warto więc zachować ostrożność już na tym pierwszym etapie. Nie klikajmy w przesyłane linki i nie podawajmy kodów ani danych tylko dlatego, że rozmówca przedstawia się jako dziecko. Zamiast kontynuować rozmowę w nowym kanale, skontaktujmy się z dzieckiem na znany nam numer lub w sposób, z którego korzystamy na co dzień.

Czasem kolejny krok wygląda jeszcze bardziej znajomo. Wiadomość przychodzi z nieznanego numeru: „Cześć mamo, to mój nowy numer. Stary telefon mi się zepsuł. Możesz mi zrobić BLIK-a? Oddam wieczorem”. To jeden z przykładów oszustwa, w którym przestępca nie musi nawet znać wielu szczegółów o rodzinie. Wystarczy, że stworzy sytuację, w której rodzic będzie chciał szybko pomóc dziecku.

Najważniejsza zasada jest bardzo prosta: jeśli dziecko prosi o pieniądze z nowego numeru, najpierw potwierdźmy, z kim rozmawiamy. Nie oddzwaniajmy tylko na numer z wiadomości. Zadzwońmy na znany numer dziecka albo skontaktujmy się z nim w inny sposób. Możemy też ustalić w rodzinie proste hasło lub pytanie, które pozwoli potwierdzić tożsamość w nietypowej sytuacji. Warto porozmawiać o tym z dzieckiem wcześniej. Nie po to, żeby je przestraszyć, ale żeby wiedziało, że prośba o pieniądze, kod BLIK czy przelew zawsze może poczekać kilka minut na sprawdzenie.

„Darmowy skin, Robux albo prezent w grze”

„Darmowe Robuxy!”, „Kliknij i odbierz skina!”, „Masz darmowy kod do gry!”. Dla dziecka taka wiadomość może być po prostu atrakcyjną okazją. Nie musi wyglądać jak próba oszustwa. Może pojawić się w filmie, na stronie internetowej, w komunikatorze albo podczas korzystania z gry.

Problem w tym, że „darmowy” dodatek może mieć swoją cenę. Link może prowadzić do strony wyłudzającej dane logowania. Aplikacja może prosić o podejrzane uprawnienia. „Generator waluty w grze” może okazać się próbą przejęcia konta. Czasem dziecko może zostać również nakłonione do wykonania płatności lub podania danych karty.

Dlatego zamiast samego zakazu warto nauczyć dziecko zadawania kilku pytań: kto to oferuje, dlaczego jest za darmo, czy naprawdę muszę podać hasło i czy muszę instalować dodatkową aplikację? Dobrze też ustalić zasadę, że dziecko nie instaluje aplikacji i nie dokonuje zakupów tylko dlatego, że coś obiecuje mu nagrodę w grze. To tylko gra.

Warto pamiętać również o tym, że oszuści wykorzystują popularność konkretnych gier i aktualne zainteresowania dzieci. To, że oferta wygląda jak coś stworzonego specjalnie dla graczy, nie oznacza, że jest bezpieczna. Więcej o oszustwach na Robloxie, fałszywych darmowych Robuxach, phishingu i innych zagrożeniach związanych z grami przeczytasz w artykule „Darmowe Robuxy? Cena: twoje konto”.

reklama artykułu roblox

„Czy AI może wiedzieć za dużo o moim dziecku?”

Sztuczna inteligencja coraz częściej pojawia się w codziennym życiu dzieci. Może pomagać w nauce, tłumaczyć tekst, wyjaśniać trudne zagadnienia, tworzyć grafiki czy pomagać w odrabianiu pracy domowej. Sama możliwość korzystania z AI nie jest problemem. Warto jednak nauczyć dziecko, że nie każda informacja nadaje się do wpisania do internetowego narzędzia.

Imię i nazwisko, numer telefonu, adres, nazwa szkoły, zdjęcie, głos, informacje o rodzinie czy szczegóły dotyczące życia prywatnego mogą razem tworzyć bardzo dokładny obraz konkretnej osoby. Dlatego przed wysłaniem zdjęcia, dokumentu czy tekstu do narzędzia AI warto zadać sobie proste pytanie. Czy ta informacja jest naprawdę potrzebna? Jeśli nie – lepiej jej nie podawać.

Dotyczy to również zdjęć. Fotografia może zawierać nie tylko wizerunek dziecka, ale także nazwę szkoły, adres, dokument znajdujący się w tle czy inne informacje, których nie chcieliśmy udostępnić. W podobny sposób warto traktować zrzuty ekranu z rozmów czy dokumentów. Sztuczna inteligencja może być bardzo przydatnym narzędziem, ale nie powinna stawać się miejscem, do którego bez zastanowienia trafiają dane dziecka. Podobną zasadę warto stosować również w przypadku innych internetowych usług i aplikacji.

O tym, dlaczego warto zachować ostrożność przy publikowaniu zdjęć dzieci w internecie, pisaliśmy również przy okazji zakończenia roku szkolnego w artykule „Dlaczego publikacja zdjęć dzieci ze świadectwem to zły pomysł?”.

przykładowa rozmowa z chatemgpt

„Kliknąłeś? Powiedz od razu”

To być może najważniejsza zasada całego poradnika.

Dziecko kliknęło podejrzany link. Podało hasło. Zainstalowało aplikację, której nie powinno instalować. Wysłało komuś zdjęcie. Straciło dostęp do konta. Co wtedy?

Pierwszą reakcją dorosłego nie powinno być: „A nie mówiłem?”. Dziecko, które spodziewa się krzyku, kary albo odebrania telefonu, może następnym razem po prostu nic nie powiedzieć. A im później rodzic dowie się o problemie, tym trudniej może być ograniczyć jego skutki.

Dlatego warto wcześniej powiedzieć dziecku: „Jeśli coś pójdzie nie tak w internecie, powiedz mi. Nawet jeśli zrobiłeś coś, czego nie powinieneś. Najpierw Ci pomogę, a dopiero potem zastanowimy się, co zrobić inaczej następnym razem”.

Jeśli dziecko kliknęło podejrzany link, powinno przerwać dalsze działania i powiedzieć o tym dorosłemu. Gdyby okazało się, że podało hasło – trzeba je jak najszybciej zmienić, najlepiej korzystając z bezpiecznego urządzenia. Konto zostało przejęte? Należy skorzystać z procedury odzyskiwania dostępu oferowanej przez daną usługę. Jeśli doszło do płatności lub przekazania danych finansowych, trzeba jak najszybciej skontaktować się z bankiem.

Najważniejsze jest jednak to, żeby dziecko nie próbowało ukrywać problemu. Cyberbezpieczeństwo nie polega na tym, że nigdy nie popełnimy błędu. Tak samo jak nie da się nauczyć dziecka bezpiecznego przechodzenia przez ulicę wyłącznie poprzez zakaz wychodzenia z domu. Chodzi o wyrobienie nawyku: zatrzymaj się, pomyśl, sprawdź – a jeśli coś pójdzie nie tak, powiedz dorosłemu.

Kilka zasad, które warto ustalić w domu

Warto też pamiętać, że technologia może pomóc rodzicom w tworzeniu bezpieczniejszych warunków korzystania z urządzeń, ale nie zastąpi rozmowy z dzieckiem. Producenci systemów i urządzeń rozwijają narzędzia kontroli rodzicielskiej, takie jak limity czasu, ograniczenia dostępu do aplikacji czy zgody na instalowanie nowych programów. Jeśli w domu korzystacie z urządzeń Apple, więcej o nowych funkcjach kontroli rodzicielskiej w iOS przeczytasz w artykule „Apple wzmacnia kontrolę rodzicielską w iOS. Co zmieniają nowe funkcje dla dzieci i rodziców?”. Narzędzia te warto jednak traktować jako wsparcie, a nie zamiennik zaufania i edukacji.

Internet będzie się zmieniał. Pojawią się nowe aplikacje, gry, sposoby komunikacji i nowe rodzaje oszustw. Nie da się przygotować dziecka na każdy możliwy scenariusz. Można jednak przygotować je na to, co pozostaje niezmienne: zatrzymanie się przed wykonaniem pochopnej czynności, sprawdzenie informacji i poproszenie o pomoc, kiedy coś wygląda podejrzanie.

Dziecko nie musi wiedzieć wszystkiego. Musi wiedzieć, że może zapytać.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także