CERT Orange Polska na Festiwalu Gamingowym w Raciborzu: jak rozmawiać z młodzieżą o cyberzagrożeniach

Raciborski Festiwal Gamingowy powered by Orange wrósł w krajobraz tego 50-tysięcznego nadgranicznego miasta od 7 lat. Od dwóch lat w Raciborzu jest też miejsce dla CERT Orange Polska. Fakt, że jesteśmy zapraszani, by edukować lokalną młodzież szkół średnich na temat zagrożeń w sieci dowodzi, że budowanie tej świadomości jest dla organizatorów równie ważne jak sama, ciesząca się wielką popularnością impreza.
A uwierzcie, że sprawienie, by późny nastolatek patrzył na ekran i słuchał tego, co mówi człowiek starszy od jego ojca, nie jest proste. Co więcej – nie zawsze i nie przy wszystkich się udaje. Dlaczego?
Uzależnieni od dopaminy
Jednym z kluczowych i dłuższych modułów które przedstawiam młodzieży jest opis mechanizmu uzależnienia od dopaminy. Tego, co robią media społecznościowe, żeby nas przy sobie uwiązać. Tego w jaki sposób na nasz mózg działa to, co roboczo określamy „shortsami”. Czy to na YouTube, Instagramie, czy TikToku. Że dla biochemii mózgu jest to aktywność tożsama z takimi używkami jak alkohol, czy narkotyki.
Sytuacja, gdy w tym momencie widzisz część grupy… wpatrzoną w telefony nie jest optymistyczna. Jednak większa część patrzy na ekran z prezentacją. Część ziewa, ale są też tacy, co do których można odnieść wrażenie, że udało Ci się wywołać w nich jakąś refleksję. Może ta wąska grupa będzie tę wiedzę nieść dalej i trafiać do tych, którzy nie zauważyli, że coś było mówione. Po to, żebyśmy to my mieli władzę nad tym jak korzystamy z sieci. A nie, żeby sieć miała władzę nad nami.
W Raciborzu nie poprzestają na zabawie
Haj dopaminowy to tylko jeden z elementów rozmów z młodzieżą. Opowiadamy im też o (braku) prywatności w sieci i socjotechnicznych sztuczkach oszustów. O tym jak rozpoznać phishing, ale też jak stworzyć hasło jednocześnie łatwe (do zapamiętania) i trudne (do złamania). Nie zabrakło też miejsca na ostrzeżenia o możliwych konsekwencjach nadużywania sztucznej inteligencji.
Impreza w Raciborzu to jeden z wielu dowodów na to, że młodzież w istotnej części chce uzupełniać swoją wiedzą na temat zagrożeń w sieci. Być może nie będzie mieć odwagi wśród rówieśników przyznać się, że czegoś nie wiedzą. Patrząc z wysokości sceny na kolejne grupy odnosiłem wrażenie, że wiele z rzeczy, o których się dowiedzieli, jest dla nich nowe.
Chęć łączenia takich elementów edukacyjnych z imprezą gamingową to też dowód na świadomość i odpowiedzialność organizatorów. Że nie można poprzestawać na samej zabawie. Bo jeśli tak zrobimy, to obudzimy się zbyt późno i zauważymy, że my sobie gadamy, ale młodzież tym razem już w stu procentach siedzi z głowami w telefonach. A to nie jest scenariusz, który byśmy chcieli widzieć, prawda?
