Zaloguj się do usług
bezpieczeństwa
1 lutego 2018
Gdy prywatność zostaje na koniec

Po przeczytaniu już chyba w każdym możliwym medium (zaczęła Zaufana Trzecia Strona) o tym, jak to w aplikacji Strava można łatwo znaleźć tajne wojskowe bazy na całym świecie, warto się zastanowiać nad tym problemem od innej strony. Mleko już się wylało, prywatność i tajemnice stały się fikcją, Strava udostępniła publicznie istotne dane, a ludzie okazali się – jak zawsze – niefrasobliwi. Pytanie: czy da się coś z tym zrobić?

Oczywiście i nie wymaga to wielkiej pracy. Gdy po założeniu konta na Stravie klikniemy w ustawienia profilu, znajdziemy tak zakładkę "Privacy":

Wszystko jest, tylko trzeba chcieć szukać! W sytuacji, gdy prywatność w czasach internetu coraz częściej staje się fikcją, warto hołubić jej resztki gdzie tylko się da. Choćby zaczynając od szukania dotyczących jej ustawień zaczynać konfigurację każdej nowej aplikacji, a jeśli ich nie ma - poszukać alternatywy.

Jasne, że ciężko (ale da się) znaleźć w dzisiejszych czasach kogoś, kto nie ma w sobie choćby odrobiny sieciowego ekshibicjonisty. Warto się jednak zastanowić, czy Twitterowi chcemy dawać dostęp do lokalizacji, geotagować zdjęcia, zaliczać "check-iny" wszędzie, gdzie pójdziemy, no i... czy dawać każdemu dostęp do naszych biegowych, czy rowerowych tras. Lans od ekshibicjonizmu dzieli tylko cienka czerwona linia, po której przekroczeniu pojawia się sporo elementów ryzyka: od zwykłych bandytów i stalkerów skończywszy, na przypadkowym zdradzeniu lokalizacji tajnej bazy skończywszy. Tak to jest, gdy prywatność zostaje na koniec.


Zgłoś incydent

Załącz plik

Nie jestem człowiekiem
Jeśli zgłoszenie dotyczy bezpieczeństwa dzieci, zgłoś je również pod http://www.dyzurnet.pl